Witajcie po Świętach moi mili :)
Ten post będzie jeszcze w sumie świąteczny, bo nie zdążyłam
Wam wszystkiego wcześniej pokazać.
Zacznę od moich dekupażowych jajeczek zawieszek:
Wykropkowałam je patyczkiem do uszu ;)
I tak je sobie powiesiłam :)
Teraz będą prezenty "zajączkowe":
Dla mojej Lenki uszyłam taką owieczkę (ma jakoś 32 cm) :)
Do tego były jeszcze układanki, które moja Lenka uwielbia i
dobrze sobie z nimi radzi oraz płyta z jej ukochanymi piosenkami :)
Dla mojego chrześniaka uszyłam taki woreczek z aplikacją z filcu:
Włożyłam do niego słodycze, pistolet na wodę i Kinder Niespodziankę z....
niespodzianką ;) Znacie ten numer? Niezłą miał minę :) Ucieszoną znaczy :)
Wyjęłam z jajka zabawkę i włożyłam pieniążki, skleiłam czekoladę i owinęłam papierkiem,
co łatwe nie było :)
Więcej dzieci tu u mnie w mieście nie mam, ale zrobiłam jeszcze jednego "zajączka",
a właściwie dwa. Dla kogo już tłumaczę.
Dostaliśmy przed Świętami duży worek z ciuszkami dla Lenki od Damiana kolegi z
pracy. On ma córeczkę 4 letnią (też Lenkę) i synka 12 lat. Ciuszki są
bardzo fajne i na teraz i większe, więc w podzięce zdobiłam dla dzieci
tego kolegi właśnie "zajączka" :) Dla dziewczynki miałam króliczka w różowej
sukience, którego Wam niedawno prezentowałam (drugi królik w zielonych spodenkach
poszedł jako drugi "zajączek" dla Lenki kuzynka, który przyleciał z Anglii na Święta).
Nie wiedziałam tylko co tu zrobić dla tego 12-latka, bo nie wiem czy nie uważa już takich
maskotek za dziecinne. W czwartek po pracy wpadłam na pomysł, który natychmiast
zrealizowałam, żeby Damian nazajutrz mógł tego "zajączka" w pracy przed Świętami przekazać.
Uszyłam mu poduszkę :) Uznałam, że najlepsza będzie poduszka,gorzej było z
wymyśleniem kształtu czy motywu, bo nie znam tego chłopca i nie wiem co lubi i czym się
interesuje. Musiało to być więc coś neutralnego i przypomniała mi się poduszka,
którą widziałam wiele razy w internecie, mianowicie poduszka w kształcie chmurki :)
Wybaczcie zdjęcie, ale robione bardzo późną porą :>
Kropelki deszczu są z filcu. Do paczki włożyłam jeszcze słodycze.
Obdarowani byli prezentami bardzo zaskoczeni i bardzo im się one podobały,
z czego bardzo się cieszę, bo to lubię najbardziej - gdy moje wytwory sprawiają
komuś radość :)
No a Święta? Święta były bardzo fajne, spędzone w rodzinnym gronie :)
Lenka się wyszalała z kuzynami - tym miejscowym i tym przyjezdnym oraz z
jeszcze jednym chłopczykiem, który z nim przyjechał, czyli miała same męskie towarzystwo ;)
Dawała sobie nawet z nim buziaczki ;)
A Wam jak Święta minęły?
