Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mielone bez jajek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mielone bez jajek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 czerwca 2013

Jak zrobić kotlety mielone bez jajka? i o smażeniu

To będzie post kulinarny :)

Robiłam mielone i pomyślałam sobie, że może
to co tu teraz napiszę komuś się przyda, a konkretnie
chodzi mi o osoby uczulone na jajka
(dla niewtajemniczonych moja córcia jest straszną
alergiczką :( ).

Nie będę podawała konkretnego przepisu na kotlety mielone,
podpowiem tylko czym można owo jajko w ich
przyrządzaniu zastąpić :)

Dzieci bardzo lubią mielone kotleciki, a takich z 
różnymi alergiami jest z roku na rok coraz więcej, 
co spotkało również i moją Lenkę, która jest m.in. uczulona
na białko jaj. Także rodzice nie martwcie się, takie
kotlety można zrobić tak aby trzymały się kupy :))

Jako "kleju" można użyć do wyboru
dwóch rzeczy:
- glutka z siemienia lnianego,
- kleiku ryżowego.

Glutek z siemienia przygotowujemy wcześniej, 
aby ostygnął:
2 łyżki gotujemy 5 min w 1 szkl. wody.

Często nie mam na to czasu, więc używam kleiku ryżowego:
1 łyżka na 0,5 kg mięsa, 2 łyżki na 1 kg....

Wiadomo, że kotlety na jajku są smaczniejsze,
ale jeśli ktoś nie może jeść jajka, to te dwie
opcje są naprawdę fajne :)
Smaczniejsza jest chyba ta z glutkiem :)

Dla mojej malej alergiczki robię kotleciki
gotowane, bo takie są lżej strawne,a u alergików
częste są problemy trawienne. 
Mięso jest z indyka, bo takie najbezpieczniejsze.



Ale i takie smażone też dobrze wychodzą :)


Ja nie obtaczam kotletów. A Wy jak robicie? :)


Zdjęcia może nie piękne, bo robione na szybko, a 
kotlet przekrojony widelcem, ale
dowód jest, że takie kotlety się nie rozpadają :)
Obie wersje są z kleikiem ryżowym. 
Dla nas też usmażyłam bez jajka, bo Lenka lubi na podjadać z 
naszego talerza, ale akurat wtedy się na nie nie skusiła, tylko
wyjadła mamie trochę kaszy ;D

Tak przy okazji, to muszę sobie w końcu
uzbierać na dobrą patelnię ceramiczną, bo nie wiem
czy wiecie ale teflon jest szkodliwy, a wręcz rakotwórczy :(
Niby wszędzie się zapierają, że tak nie jest, ale ja w to
nie wierzę (polecam tek krótki wpis 
i zbieram na patelnię ;) Już mam jedną mniejszą :)
Słyszałam nawet, że w Stanach
do 2014 r. mają być wycofane ze sprzedaży, ale nie
wiem czy to prawda. 

A na czym smażycie?
Pewnie większość powie, że na oleju, bo na czym innym,
a ja Wam powiem, że najlepiej i najzdrowiej jest
smażyć na smalcu. Tak, tak na smalcu!
Reklamy oleju obrzydziły nam smalec, straszą nas wysokim 
cholesterolem, ale kiedyś smażono tylko na smalcu i
czy jesteśmy teraz z tymi naszymi olejami zdrowsi?

Popularne oleje od smażenia są rafinowane,
czyli poddawane obróbce cieplnej, w czasie której
traci wszelkie witaminy i staje się bezwartościowy, 
a wręcz rakotwórczy, gdyż mimo długiego
terminu ważności zachodzi w nim proces utleniania,
który powoduje powstawanie wolnych rodników 
szkodliwych dla naszego zdrowia.
Niektórzy producenci mogą posuwać się nawet do tego,
że upływie terminu ważności, przelewają olej do nowych butelek.
Więcej do poczytania o olejach tu:
I o cholesterolu tu:

Jeżeli już kupujemy olej to zwracajmy uwagę aby był
nierafinowany i w szklanej, nieprzeźroczystej butelce,
bo wtedy się tak nie utlenia.

Pewnie wielu z Was powie, że nie lubi zapachu 
smażonego smalcu, a ja Wam powiem, że to kwestia
przyzwyczajenia :) Teraz dla mnie olej śmierdzi ;)

Słyszałam jednak, że taki smalec w kostce dostępny
w każdym sklepie to nie tylko smalec, ale
że jest to mieszaka z łojem... :/
Teraz kupuję taki smalec w masarni:


No ale nie ma to jak samemu przetopić słoninkę ;)

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, 
że komuś ten wpis się przyda :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...